Zapraszam panią na prezentację nowego produktu...
Przedstawiciele handlowi przeważnie próbują zainteresować jakimiś „wyjątkowym" produktem i namawiają do zawarcia umowy albo zapraszają na prezentację nowego, dopiero co wchodzącego na rynek, produktu. Moja reakcja na takie telefony jest jedna – przerywam tokowanie i odkładam słuchawkę.
Jednak przed świętami coś mnie podkusiło. Zadzwoniła miła pani z zaproszeniem na pokaz. Już miałam odłożyć słuchawkę, kiedy usłyszałam słowa klucze – zdrowa kuchnia, pokaz nowych produktów i Karol Okrasa. A co mi zależy – pomyślałam - wysłucham do końca. To słuchanie zakończyło się podaniem swojego nazwiska i adresu w celu wysłania zaproszenia. Pokaz miał się odbyć 12 stycznia w pewnym hotelu. W zaproszeniu pisało również, że na każdego uczestnika czeka jakaś niespodzianka. No cóż, złamałam swoje zasady życiowe, namówiłam córkę i poszłyśmy na „wspólne odkrywanie sekretów zdrowej kuchni oraz pełen życiowej energii pokaz nowych produktów" (cokolwiek to znaczy). Jednak w mojej wyobraźni znaczyło to ni mniej ni więcej tylko przykładowy pokaz zdrowegogotowania. Nie żebym gotowała tak bardzo niezdrowo, ale czemu nie skorzystać z szansy podszkolenia się? Na spotkanie przyszło około 20 osób. Zaraz na wejściu rozglądałam się za jakąś kuchenką, produktami żywnościowymi i naczyniami do gotowania. Nic takiego nie zobaczyłam. Na sali stały tylko krzesła i bardzo długi stół, na którymś coś leżało. Nie wiedziałam co, bo to „coś" przykryte było brązowym atłasem.
